Kto ci w ogóle pozwolił!?
Środa, 10:30, 1. Podkast Twórców - na żywo, prowadzi Marta Dziekońska.
Pssst! Tak, chodzi o środę. Nie wtorek. ;-) Grafika mówi prawdę.
Nie jesteś tam, gdzie chcesz, bo uwięził cię ktoś, kto kiedyś cię ochronił.
Dwa tygodnie temu nazwałem ten mechanizm Umową z Nikim.
Nie było kartki, stołu, długopisu ani drugiej strony. Była tylko scena.
Ktoś wybiera przysłowiowe drużyny na WFie. Stoisz pod ścianą i czekasz, aż wskażą cię jak problem, który trzeba przydzielić.
Nikt nie robi z tego traumy. Lekcja trwa dalej.
Ale wielu w takim momencie zapisuje w sobie prawo, którego nikt nie wypowiedział:
Nigdy więcej nie stój w miejscu, w którym inni mogą zdecydować, ile jesteś wart.
Tego wtedy nie dopowiedziałem.
Ta umowa nie powstała po to, żeby cię więzić.
Powstała, żeby cię ochronić.
I właśnie dlatego tak trudno ją zerwać.
Gdyby była tylko wrogiem, łatwiej byłoby ją znienawidzić. Ale ty często nazywasz ją standardem, ambicją, dyscypliną, wysoką poprzeczką albo profesjonalizmem.
I masz rację.
Częściowo.
Najbardziej niebezpieczne kłamstwa są zrobione z prawdy.
Ten mechanizm naprawdę mógł cię kiedyś wynieść. Dać czujność, tempo, głód, odporność na wstyd i zdolność czytania sali szybciej niż inni.
Problem w tym, że nie wie, że zagrożenie minęło.
Dalej stoi przy drzwiach, których nikt nie pilnuje. Dalej chroni cię przed salą, z której już wyszedłeś. Dalej egzekwuje umowę, której nikt poza tobą nie podpisał.
Więc kiedy masz opublikować tekst, nie widzisz tekstu. Widzisz salę.
Kiedy masz uruchomić ofertę, nie widzisz oferty. Widzisz moment, w którym ktoś może powiedzieć „nie”.
Ta umowa ma dwa tryby.
Pierwszy chroni przed bólem, zanim cokolwiek się wydarzy.
Jeszcze popraw.
Jeszcze sprawdź.
Jeszcze zapytaj AI, czy to ma sens.
To nie brzmi jak ucieczka. Brzmi jak troska o jakość.
Problem zaczyna się wtedy, gdy jakość przestaje służyć pracy, a zaczyna służyć ochronie własnego majestatu.
Drugi tryb odpala się, kiedy jednak coś wypuścisz - ale ktoś powie coś zbyt bezpośredniego.
Oferta nie zadziałała. Ktoś skrytykował twoją pracę. Partner wypowiedział zdanie, które nie było agresywne, tylko nieznośnie trafne.
Bólowi nie da się już zapobiec, bo ból już jest.
Więc ciało robi się szybsze niż myśl. Głos twardnieje. W głowie pojawia się gotowa riposta, ironia, kontratak albo wielka teoria wyjaśniająca, dlaczego rozmówca nie rozumie złożoności sytuacji.
Bo obrona ludzi inteligentnych rzadko wygląda jak panika.
Częściej wygląda jak argument.
Marek Raczkowski powiedział kiedyś zdanie, które brzmi jak hymn ludzi żyjących od szyi w górę:
„Ciało traktuję jak konia, na którym jeżdżę. (…) Jestem małym kosmitą siedzącym w swojej głowie”.
Jeśli w tej sekundzie pomyślałeś: „O ku*wa, to o mnie”, a zaraz potem: „Jakie to dobre, muszę to zapisać” - mam dla ciebie dwie wiadomości.
Dobra: nie jesteś sam. To plemię, z którego ja też pochodzę.
Zła: to nie jest mądrość.
To jest objaw.
I właśnie z tego będę się spowiadał Marcie Dziekońskiej w pierwszym Podkaście Twórców.
Porozmawiamy o tym, jak odróżnić wysokie standardy od starego systemu ochronnego. Co dzieje się z nami, kiedy ktoś dotknie prawdy. I jak odzyskać tę krótką chwilę, zanim argument przejmie kierownicę.
To będzie pierwszy Podkast Twórców.
Na żywo, we wtorek, o 10:30.
Do zobaczenia
msz


