Discussion about this post

User's avatar
OKSYTOCYNIK's avatar

A może nie chodzi o prokrastynację, tylko o to, że działanie nie musi składać się z wyzwań, słuchania mentoringowych prawd i ciągłego nakładania na siebie presji?

Może po prostu można spokojnie funkcjonować bez ciśnień, celów i misji?

Może robienie z siebie towaru i "marki osobistej" tonie jest najlepsze wyjście dla ludzi szanujących swój komfort?

No posts

Ready for more?