99% z nas pisze treści, które właśnie zastąpił prosty skrypt
Ale jest sposób, żebyś to nie był Ty – nazywa się bisocjacja
Facet z tatuażami, który fotografuje czarne dziury
Andrzej Dragan. Profesor fizyki kwantowej na Uniwersytecie Warszawskim. Współautor teorii, która przewróciła do góry nogami nasze rozumienie czasoprzestrzeni. Publikuje w najbardziej prestiżowych, naukowych żurnalach na Ziemi. Tej Ziemi.
I jest wytatuowany jak członek yakuzy.
Robi też sztukę audiowizualną, która wygląda jakby David Lynch wpadł na kwas z Davidem Cronenbergiem. Jego portrety są tak niepokojące, że fotografowani kasują je z telefonu. Nie dlatego, że wyglądają źle. Dlatego, że wyglądają zbyt prawdziwie.
Jan Peszek, fot. Andrzej Dragan
System mówi: wybierz. Albo jesteś naukowcem, albo artystą. Albo poważny profesor, albo wytatuowany dziwak. Albo publikujesz w Nature, albo na Instagramie.
Pan Dragan - taką mam fantazję - mógłby powiedzieć: won mi z tym “albo”. Ja robię “i”.
To nie jest historia o tym, że można mieć wiele zainteresowań. To historia o tym, że gdy zderzysz ze sobą dwa światy, które nie powinny się spotkać, powstaje trzeci, którego nikt wcześniej nie widział.
Arthur Koestler nazwał to bisocjacją. Ja nazywam to jedyną strategią przetrwania w świecie, gdzie AI pisze 1 000 artykułów na sekundę.
Bo AI może napisać ci artykuł o marketingu. Może napisać o fizyce kwantowej. Może nawet napisać o fotografii artystycznej.
Ale nie może napisać o tym jak zasada nieoznaczoności Heisenberga tłumaczy, dlaczego twój personal brand jest gówno wart (to jest żart, jakby co).
Bo to wymaga czegoś, czego maszyna nie ma i - póki co - mieć nie będzie - chaotycznej, pofragmentowanej historii życia, która sprawia, że w twojej głowie spotykają się rzeczy, które nigdy nie powinny się spotkać.
Pozwól, że pokażę ci jak to działa. I dlaczego, jeśli tego nie zrozumiesz, za rok będziesz konkurował o uwagę z botami.
Ten felieton to jeden z setek(!) masterclassów, kursów, treningów na żywo i multimentoringów, które na co dzień są dostępne tylko w naszej społeczności, czyli na forum twórców, miejsca, gdzie piękni ludzie, pięknie pracują na swoje nazwiska i są dla siebie ludźmi.
Czytasz go za darmo, bo dawno nic nie publikowałem i chciałem Ci to jakoś wynagrodzić.
Obecnie zapisy do Forum Twórców są zamknięte, ale lista jest otwarta (i tylko od początku lutego zapisało się ponad 3000 osób).
Chcąc zachować kameralny charakter, 4 razy w roku wpuszczamy od 50 do 100 osób. Kto pierwszy, ten piękniejszy!
LINEARNOŚĆ - CHOROBA, KTÓRA ZABIJA TWOJE TREŚCI
Siedzisz przed pustym dokumentem. Masz napisać post o swojej branży. Znasz zasady:
Trzymaj się swojej niszy (bo inaczej ludzie się pogubią)
Bądź konsekwentny (pisz o tym samym)
Kontent is kyng (więc produkuj go jak fabryka kiełbasy)
Rozwiązuj problemy (jakbyś był chodzącym FAQ)
Dawaj wartość (cokolwiek to, kurła, znaczy)
I co robisz? To samo, co 99% twórców. Idziesz na linkedina czy innego pudelka. Sprawdzasz, co jest na topie. Kopiujesz strukturę. Zmieniasz słowa. Publikujesz.
“5 trendów marketingu na 2024 2025 2026”, “Jak zwiększyć zasięgi o 2137%”, “Dlaczego storytelling jest ważny”.
Gratulacje. Właśnie stworzyłeś kontent, który mógł napisać każdy. Włącznie z czatem GPT za 0,002 centa.
Wiesz, jaki jest problem z linearnością?
Nie chodzi o to, że jest nudna (choć jest). Chodzi o to że jest p r z e w i d y w a l n a. A przewidywalność to śmierć w ekonomii uwagi.
Mózg człowieka jest zaprogramowany żeby ignorować to, co zna. To mechanizm przetrwania - gdybyśmy zwracali uwagę na każdy znajomy bodziec, zwariowalibyśmy w pięć minut. Dlatego po tygodniu nie czujesz zapachu własnego mieszkania. Dlatego nie słyszysz tykania zegara (ja akurat słyszę i nie mogę go znieść). Dlatego skrolujesz przez setny post o “budowaniu marki osobistej” nawet go nie czytając.
Bo twój mózg już to zna. Kategoryzuje jako “nieistotny szum” i idzie dalej.
Ale jest gorzej.
System, który promuje linearność - te wszystkie kursy “znajdź swoją niszę”, “bądź ekspertem w jednej dziedzinie” - został zaprojektowany dla świata, który już nie istnieje.
To była strategia na lata 2010-2020. Gdy internet był pusty. Gdy wystarczyło być “tym od SEO”, albo “tą od Instagrama”, żeby się wybić. Gdy specjalizacja była przewagą.
Dzisiaj? Specjalizacja to wyrok śmierci.
Pozwól, że coś ci pokażę.
Otwórz swoje AI. Napisz: “Jesteś ekspertem od email marketingu. Napisz post o tym, dlaczego tytuł maila jest ważny.”.
Przeczytaj, co napisze.
Teraz otwórz LI i znajdź 10 postów o email marketingu.
Widzisz różnicę? Ja też nie.
Bo linearne myślenie produkuje linearne treści. A linearne treści to dokładnie to, w czym AI jest najlepsze. Bierze wzorzec, aplikuje formułkę, produkuje rezultat. Jak fabryka.
Tu jest przykład, który zaboli:
Zmienię nieco dane, żeby je zanonimizować.
Mój, hmm, (powiedzmy-że) znajomy prowadził agencję SEO. Przez lata pisał artykuły w stylu “10 sposobów na lepsze pozycjonowanie” itd. Tysiące słów o meta tagach, linkach, słowach kluczowych. Był dumny, że jest “ekspertem”. Że “trzyma się swojej niszy”.
Przyszło AI.
Jego klienci zaczęli generować te same artykuły w 30 sekund. Za darmo. Często lepsze, bo AI nie męczy się po 2 000 słowach.
Stracił 3/5 klientów w rok (a to jego słowa, więc być może jeszcze więcej).
Wiesz co teraz robi? Pisze o tym jak jego AuDHD pomogło mu zrozumieć algorytmy. Jak chaos w głowie przekłada się na kreatywność w linkbuildingu. Jak neurotyczne stany nauczyły go cierpliwości potrzebnej w SEO.
Łączy swoje rozbite życie z techniczną wiedzą. Robi bisocjację.
Podobno ma więcej klientów niż kiedykolwiek. Jestem w stanie w to uwierzyć. Czemu? Są dwa powody.
Bo nagle jego treści są nie do podrobienia. Są jego. Tylko jego.
Bo już to widziałem. I wiem, że działa.
Ale żeby to zrozumieć, musisz najpierw zobaczyć jak głęboko tkwisz w macierzy linearności.
MOMENT PRAWDY - AI ZJADA LINEARNYCH JAK PRINGLESY
Chcesz wiedzieć, co robią teraz duże firmy?
Zwalniają kontent managerów i copywriterów. Masowo. Nazywają to “optymalizacją”, ale wszyscy wiemy, o co chodzi.
Po co płacić komuś 5 000 zł za artykuł, który AI napisze w minutę? Po co zatrudniać social media managera, który robi to samo, co automaty z MCP, czy n8n?
Oto smutna prawda, której nikt ci nie powie
Jeśli twoja strategia kontentowa to:
Risercz tematu (Google, konkurencja)
Wybór słów kluczowych
Napisanie według schematu (wstęp-rozwinięcie-CTA)
Optymalizacja pod SEO
Publikacja o optymalnej porze
… to opisałeś workflow, który można zastąpić 50-liniowym skryptem w Pythonie.
Nie jesteś twórcą. Jesteś API, które udaje człowieka.
Sprawdzian, czy AI może cię zastąpić
Weź swój ostatni post/artykuł. Teraz zadaj sobie pytanie:
Czy mógł to napisać ktoś, kto nigdy nie przeżył tego, co ja?
Czy jest tam coś, czego nie ma w pierwszych 10 wynikach Google?
Czy gdybym schował autora, czytelnik zgadłby, że to ja?
Czy łączę ze sobą dziedziny, które normalnie się nie spotykają?
Jeśli na wszystkie odpowiedziałeś “nie” - mam złą wiadomość.
Jesteś zastępowalny. Już teraz. Nie za rok czy dwa. Teraz.
Ale jest jedna rzecz, której AI nie może. I nie będzie mogła
Nie może przeżyć twojego życia. Nie może mieć twoich traum. Nie może przeczytać książki o filozofii w wieku 15 lat i połączyć jej z doświadczeniem bycia zwolnionym w wieku 30. Nie może zobaczyć w zachowaniu osłonic metafory skrolowania social mediów.
Bo AI to nie jest sztuczna inteligencja. To statystyczna papuga, która powtarza najbardziej prawdopodobne sekwencje słów (no, może przesadzam - to zbyt duże uproszczenie, ale zostawmy to).
Może imitować styl. Może generować wariacje. Może nawet brzmieć przekonująco.
Ale nie może samoistnie robić bisocjacji. Bo bisocjacja wymaga chaosu. A chaos wymaga życia.
Przykład który pokazuje różnicę:
AI może napisać: “All-inclusive to popularna forma wakacji, gdzie płacisz raz i masz wszystko wliczone.”.
Ja piszę: “All-inclusive to genialna metafora późnego kapitalizmu. Płacisz za iluzję obfitości, dostajesz racjonowaną mierność.”.
Widzisz różnicę?
AI podaje definicję. Ja robię kolizję dwóch światów (wakacje + ekonomia polityczna), która tworzy nowe znaczenie.
AI może to skopiować potem, jak ja to napiszę. Ale nie może tego stworzyć. Bo stworzenie wymaga doświadczenia, które połączyło te dwa światy w mojej głowie.
Musiałem być wypalony. Musiałem pojechać na wakacje. Musiałem zapłacić za dużo. Musiałem spotkać przysłowiowego Tomka, który zapłacił połowę. Musiałem mieć w głowie książki o kapitalizmie. Musiałem to wszystko przeżyć w jednym momencie żeby zobaczyć połączenie.
AI może udawać, że przeżyła. Ale ty wiesz, że nie
I co ważniejsze - czytelnik wie, że nie. Może nie świadomie. Ale czuje. Że czegoś brakuje. Że to puste. Że to “content”, nie treść.
BISOCJACJA - BROŃ PRZECIW ARMII KLONÓW
Arthur Koestler był węgiersko-brytyjskim pisarzem, który przeżył wszystko. Komunizm, faszyzm, wojnę, więzienie, próbę samobójczą. Był dziennikarzem, żołnierzem, więźniem, filozofem.
I może dlatego jako pierwszy zobaczył to, czego akademicy nie widzieli - że kreatywność to nie “myślenie nieszablonowe”. To zderzanie szablonów, które nie powinny się spotkać.
Nazwał to bisocjacją. Od łacińskiego “bi” (dwa) i “sociare” (łączyć).
Definicja dla nerdów:
Bisocjacja to percepcja sytuacji lub idei w dwóch samo-konsystentnych, ale zwykle niekompatybilnych ramach odniesienia.
Definicja dla nas, zwykłych ludzi:
Bisocjacja to moment, gdy Twój mózg widzi coś jednocześnie jako dwie różne rzeczy i z tego zderzenia rodzi się trzecia - kompletnie nowa.
To jak ten obrazek, gdzie widzisz albo wazę, albo dwie twarze. Ale wyobraź sobie, że nagle widzisz oba naraz. I z tego napięcia powstaje coś, czego wcześniej nie było.
Przykłady, żeby utrwalić temat:
Steve Jobs zobaczył w komputerze nie maszynę do obliczeń, ale przedmiot sztuki użytkowej. Zderzył IBM z Bauhausem. Powstał Mac.
Liquid Death zobaczył w wodzie nie napój zdrowotny, ale buntowniczą postawę. Zderzył H2O z punk rockiem. Powstał miliard dolarów.
Netflix zobaczył w wypożyczalni nie miejsce, ale usługę. Zderzył Blockbuster z pocztą. Powstała rewolucja.
Forum Twórców zobaczyło w marketingu nie rozwiązanie, ale problem. Zderzyło sprzedaż z jej negacją. Powstała społeczność.
Widzisz wzór?
To nie jest “bądź kreatywny”.
To mechanika.
Bierzesz A.
Bierzesz B, które (pozornie) nie ma nic wspólnego z A.
Zderzasz.
Powstaje C, którego nikt nie widział.
Trzy poziomy bisocjacji, które możesz zastosować dzisiaj
1. BISOCJACJA METAFORYCZNA
Znajdujesz podobieństwo w tym, co niepodobne.
Tom i Jerry to nie bajka dla dzieci → to metafora korporacyjnego teatru między establishmentem a AI
Osłonice jedzące własny układ nerwowy → to my oddający sprawczość algorytmom
All-inclusive → późny kapitalizm w pigułce
Jak to robić: Weź coś z swojej branży. Znajdź coś z kompletnie innej dziedziny, co ma podobną strukturę (nie treść). Opisz jedno przez drugie.
2. BISOCJACJA STRUKTURALNA
Przenosisz schemat z jednej dziedziny do drugiej.
Struktura serialu → newsletter w odcinkach z cliffhangerami (jak Hubert Urbański → o tym, co było dalej, napiszę za tydzień)
Mechanika gry RPG → system rozwoju osobistego z levelami i questami
Spowiedź → framework do pisania o porażkach biznesowych
Jak to robić: Pomyśl o czymś, co działa świetnie w innej branży. Weź tylko strukturę (nie treść). Zastosuj do swojego kontentu.
3. BISOCJACJA PARADOKSALNA
Łączysz sprzeczności, które się uzupełniają.
Profesjonalizm = strach (bo ukrywasz to, co autentyczne)
Mniej kontentu = więcej uwagi (bo rzadkość buduje wartość)
Antymarketing = fajny marketing (bo szczerość jest magnetyczna)
Jak to robić: Znajdź świętą krowę swojej branży. Odwróć ją o 180 stopni. Znajdź kontekst, gdzie to przewrotne stwierdzenie jest prawdziwe.
PIĘĆ ZASAD KREATYWNEGO WANDALIZMU (CZYLI JAK BISOCJOWAĆ W PRAKTYCE)
Kilka lat temu natknąłem się na wykład Jeffa Goodby’ego. Legendarny kreatywny z San Francisco, człowiek, który stworzył najlepsze kampanie ostatnich 30 lat.
Ale nie mówił o reklamie. Mówił o wandalizmie. O niszczeniu tego, co zastane żeby zbudować coś nowego. O tym, że kreatywność to akt destrukcji przed aktem kreacji.
Spisałem jego zasady. Adaptuję je od lat. Działają. Szczególnie, gdy chcesz robić bisocjację.
ZASADA PIERWSZA: NIE KOPIUJ, KRADNIJ
Wszyscy znają cytat Picassa że “dobrzy artyści kopiują, wielcy artyści kradną”. Ale mało kto rozumie co to znaczy.
Kopiowanie to branie tego, co widać. Ktoś napisał “5 trendów marketingu”? Ty piszesz “7 trendów marketingu”. To kopiowanie. To linearne. To do zastąpienia przez AI.
Kradzież to branie tego czego nie widać. Struktury. Mechaniki. Emocji.
Dan Wieden, strateg Nike, przeczytał artykuł o egzekucji mordercy Gary’ego Gilmore’a. Dziennikarz zapytał skazańca o ostatnie słowa. Gilmore powiedział: “Let’s do it”.
Wieden ukradł nie słowa, ale postawę. Energia człowieka, który nie ma nic do stracenia. Determinacja w obliczu niemożliwego.
Zmienił na “Just do it”.
60 miliardów dolarów przychodów rocznie.
Jak kraść do bisocjacji:
Znajdź coś potężnego poza twoją branżą
Zidentyfikuj co sprawia, że to działa (nie co, ale czemu)
Przenieś tę mechanikę do swojego świata
Zderzenie kontekstów stworzy bisocjację
Przykład: Seriale kryminalne trzymają uwagę przez cliffhangery na końcu odcinka. Kradniesz mechanikę (nie treść). Stosujesz do newslettera. Kończysz każdy mail pytaniem, które ujawniasz w następnym. Bisocjacja: newsletter + serial = wzrost otwarć gwarantowany.
ZASADA DRUGA: 80% SZUKANIA, 20% TWORZENIA
David Ogilvy mówił, że nie powinniśmy spędzać więcej niż 2 godziny dziennie na pisaniu. Reszta to szukanie o czym pisać.
Ale nie chodzi o research w Google. Chodzi o bycie w trybie “always on” dla bisocjacji.
Rzeczywistość jest pełna zderzających się światów. Musisz tylko je zauważyć.
Przykład z kiedyś: Stoję w kolejce po kawę. Przede mną facet zamawia “flat white z mlekiem owsianym, dodatkowy shot, 70 stopni, w kubku z własnym imieniem”.
Za mną starszy pan: “Poproszę kawę. Jaką? Po prostu kawę. To musi być jakaś kawa?”
I nagle widzę: personalizacja vs prostota. Skomplikowanie millenialsów vs klarowność poprzednich pokoleń.
Bisocjacja: Co jeśli najlepszy personal branding to brak brandingu? Co jeśli zamiast budować skomplikowaną markę osobistą wystarczy być kimś, kto po prostu robi swoje? Oczywiście mając marketingową wiedze - nie romantyzujmy marketingu. Żeby łamać zasady, trzeba je najpierw poznać.
Codzienne ćwiczenie:
Czytaj jedną rzecz totalnie poza twoją branżą (fizyka, poezja, instrukcje ikea)
Znajdź jedną zasadę/mechanikę/prawdę
Natychmiast zastosuj do swojej dziedziny
Zapisz nawet jeśli brzmi absurdalnie
80% będzie śmieci. 20% będzie złotem. 1% zmieni to, jak myśli się w twojej branży - i to na zawsze.
ZASADA TRZECIA: BIEGNIJ W STRONĘ OGNIA
Większość twórców gra bezpiecznie. Piszą to, co wypada. Mówią to, co przystoi. Trzymają się ram.
Bisocjacja wymaga przeciwnego instynktu.
Gdy pomysł wydaje się “zbyt dziwny” - tam jest energia. Gdy połączenie wydaje się “nieodpowiednie” - tam jest uwaga. Gdy metafora wydaje się “za daleko” - tam jest przełom.
Pamiętasz Liquid Death? Woda w puszce po piwie z topiącą się czaszką i hasłem “murder your thirst”?
K-a-ż-d-y ekspert mówił, że to samobójstwo. Woda to życie! Zdrowie! Czystość!
Właśnie dlatego zadziałało. Bo złamało każdą zasadę. Zderzyło wodę ze śmiercią.
Bisocjacja w najczystszej formie.
Test ognia dla twojej bisocjacji:
Jeśli pokazujesz pomysł przyjacielowi i jego reakcja to:
“To niezłe!” → za bezpieczne, nie ma bisocjacji
“To dziwne ale... może?” → jesteś na dobrej drodze
“Czy ty zwariowałeś?” → Bingo, kop dalej!
Mój przykład: Gdy pisałem pierwszego maila o “Tom i Jerry jako metaforze AI w korporacjach” bałem się że to za abstrakcyjne. Za dziwne. Za daleko od marketingu.
Ale to był jeden z najlepszych maili w historii mojego newslettera.
ZASADA CZWARTA: DĄŻ DO ROZPOZNAWALNOŚCI PRZEZ NIEZASTĘPOWALNOŚĆ
Nie chodzi o bycie wszędzie. Chodzi o bycie jedynym, który robi to, co ty robisz.
Rozpoznawalność przez powtarzalność = śmierć (AI zrobi to lepiej)
Rozpoznawalność przez powtarzalność oraz unikalność = życie (tylko ty możesz być tobą)
Bisocjacja to twoja sygnatura.
Gdy konsekwentnie łączysz światy, których nikt inny nie łączy, stajesz się kategorią sam w sobie.
Nie musisz być najlepszy. W niczym. Ale będziesz najlepszy, bo jedyny, w tym, kto połączy trzy obszary, których nikt wcześniej nie łączył.
Jak znaleźć swoją sygnaturową bisocjację:
Wypisz 3 dziedziny, które cię fascynują
Znajdź jeden element wspólny (może być abstrakcyjny)
Twórz kontent tylko w przecięciu tych trzech
Ignoruj wszystko inne
ZASADA PIĄTA: DZIEL OGNISKO Z ODBIORCĄ
Bisocjacja dla bisocjacji to intelektualna masturbacja.
Bisocjacja, która rozwiązuje problem to rewolucja.
Twój odbiorca ma problem. Ty masz perspektywę. Bisocjacja to most między nimi.
Nie pytaj “jak mogę być bardziej kreatywny?”. Pytaj “jakie dwa światy mogę połączyć żeby rozwiązać konkretny problem?”
Problem: Ludzie nie czytają długich treści
Stary sposób: Pisz krócej
Bisocjacja: Zastosuj strukturę seriali Netflixa do artykułów (cliffhangery, odcinki, “w poprzednich odcinkach”)
Problem: Personal branding wydaje się sztuczny
Stary sposób: Bądź bardziej autentyczny
Bisocjacja: Przestań budować brand, zacznij go odkrywać (archeologia, nie architektura)
Złota zasada bisocjacji użytkowej:
Zawsze łącz:
Coś, co znają twoi odbiorcy (komfort)
Z czymś, czego nie znają (nowość)
W sposób, który rozwiązuje ich problem, odpowiada na potrzeby czy gasi pragnienia, pozwala marzyć i tak dalej (wartość)
Znane + Nieznane + Użyteczne = Bisocjacja, która zmienia życia
ĆWICZENIA BISOCJACYJNE - DO ZROBIENIA TERAZ
Teoria bez praktyki to filozofia. Praktyka bez teorii to ślepota. Bisocjacja wymaga obu.
Oto pięć ćwiczeń. Zrób przynajmniej jedno dzisiaj. Nie jutro. Dzisiaj.
ĆWICZENIE 1: METODA RANDOM WIKIPEDII
Czas: 15 minut
Poziom: Początkujący
Wejdź na Wikipedię
Kliknij “Losowy artykuł” (w menu po lewej)
Przeczytaj pierwsze 3 akapity
Znajdź główną zasadę/mechanikę/
Prześpij się z tym.
Następnego dnia napisz post aplikujący tę zasadę do twojej branży
Przykład:
Wylosowałem: “Efekt Coriolisa” (siła, która zakrzywia ruchy na obracającej się Ziemi)
Zasada: Rzeczy poruszające się prosto wydają się skręcać z perspektywy obracającego się obserwatora
Aplikacja do marketingu: “Efekt Coriolisa w kontencie - dlaczego twoje ‘proste’ przekazy są odbierane krzywo przez odbiorców spoza twojej bańki”
ĆWICZENIE 2: KURS KOLIZYJNY
Czas: 30 minut
Poziom: Średni
Wybierz dwie książki z przeciwległych półek (np. biznes + poezja)
Otwórz obie na losowej stronie
Znajdź pierwsze zdanie, które cię zaczepi w każdej z nich
Zadaj pytanie: “Co łączy te dwie myśli?”
Prześpij się z tym
Następnego dnia napisz artykuł o tym połączeniu
Przykład:
Książka 1 (Antykruchość Taleba): “Niektóre rzeczy lubią wstrząsy”
Książka 2 (Bukowski, akurat to był jakiś reportaż, a nie książka, ale niech będzie): “Znajdź to, co kochasz i pozwól temu cię zabić”
Połączenie: “Dlaczego twój kontent musi regularnie umierać żeby żyć wiecznie”
ĆWICZENIE 3: CO ZROBIŁBY X?
Czas: 20 minut
Poziom: Zaawansowany
Wybierz postać/eksperta spoza twojej branży (filozof, reżyser, naukowiec)
Zdefiniuj konkretny problem ze swojej dziedziny
Spędź 10 minut riserczując jak ta osoba podchodzi do problemów
Napisz rozwiązanie z jej perspektywy
Przykład:
Postać: Quentin Tarantino
Problem: Nudne case studies
Rozwiązanie à la Tarantino: Zacznij od końca. Pokaż spektakularny sukces. Cofnij się. Pokaż porażkę, która do niego doprowadziła. Skacz w czasie. Dodaj dialog zamiast opisu. Zakończ w najmniej oczekiwanym momencie.
ĆWICZENIE 4: POLOWANIE NA ŚWIĘTE KROWY
Czas: 25 minut
Poziom: Dla odważnych
Wypisz 5 “świętych krów” twojej branży (zasady, których nikt nie kwestionuje)
Wybierz jedną
Napisz jej dokładne przeciwieństwo
Znajdź kontekst, gdzie to przeciwieństwo jest prawdziwe
Napisz manifest obalający świętą krowę
Moja święta krowa: “Musisz mieć kalendarz treści”
Przeciwieństwo: “Publikuj nieregularnie”
Kontekst, gdzie to prawda: sprawdź mój masterclass “Od twórcy do architekta treści - system głębokiego tworzenia z AI” - tam znajdziesz odpowiedź ;-)
[Masterclass jest dostępny dla członków forum, ale jeszcze chwilę będzie częścią bezpłatnego kursu Branding od zera. Intro → mateuszufel.com/boz-intro]
ĆWICZENIE 5: MASZYNA METAFOR
Czas: 10 minut codziennie przez tydzień
Poziom: Długoterminowe
Każdego dnia:
Zauważ jedną codzienną czynność (mycie zębów, czekanie na windę, parzenie kawy)
Zadaj pytanie: “Czego to metafora w biznesie/życiu/mojej branży?”
Zapisz w notatniku
Po tygodniu wybierz najlepszą i rozwiń w newsletter
Przykłady:
Poniedziałek: Czekanie aż kawa przestygnie = czekanie aż rynek dojrzeje do twojego produktu
Wtorek: Skrolowanie w windzie = ucieczka od dyskomfortu ciszy
Środa: Omijanie kałuż = omijanie trudnych rozmów w zespole
Czwartek: Szukanie kluczy to jak szukanie dopasowania produktu do rynku = zawsze znajdujesz je w ostatnim miejscu, w które spojrzysz
Piątek: Odkurzanie = sprzątanie starych treści, które od dawna czekają na aktualizację, przeróbkę albo wyrzucenie
ANTY-FAQ
“Ale ja nie jestem kreatywny...”
Omg, daj żyć! Kreatywność to żaden talent, z którym się rodzimy (serio, są na to badania). Można się jej nauczyć. To mechanika. Jak gotowanie. Nie musisz być “kreatywnym kucharzem” żeby zrobić jajecznicę. Musisz znać przepis.
Bisocjacja = A + B = C. To matematyka, nie magia.
Kreatywność to matematyka. To sztuka dostrzegania porządku w chaosie. To sztuka łączenia kropek. Uwierz mi na słowo - jestem idealnym przykładem rzemieślnika, który opanował tę sztukę na całkiem przyzwoitym poziomie.
“Ale moja branża jest zbyt poważna...”
Właśnie dlatego bisocjacja zadziała lepiej. Im bardziej poważna branża, tym bardziej wszyscy brzmią tak samo. Tym łatwiej się wyróżnić.
Przykład: Prawnik, który pisze o umowach przez pryzmat rapu (”Każda umowa to beef między stronami”). Ma więcej obserwujących niż kancelarie z 100-letnią tradycją (oczywiście followersi to nie pieniądze - a ten przykład to anegdotka - pamiętaj o tym)
“Ale co jeśli stracę klientów?”
Stracisz tych których i tak byś stracił na rzecz AI. Zostaniesz z tymi, którzy płacą za Ciebie, nie za usługę. I tacy klienci płacą 10x więcej, bo potrafią docenić twoją prawdziwą wartość.
“Ale nie mam czasu na eksperymenty...”
Nie masz czasu na bycie zastąpionym. W ciągu roku AI będzie pisać lepsze “10 porad” niż ty. Albo zaczniesz bisocjować, albo zaczniesz szukać nowej pracy.
“OK, przekonałeś mnie. Od czego zacząć?”
Wybierz jedno ćwiczenie z tej lekcji
Zrób je dzisiaj
Opublikuj rezultat, nieważne jak “dziwny”
Obserwuj reakcje
Iteruj
Pierwszy raz będzie gówniany. Drugi lepszy. Dziesiąty zmieni sposób, w jaki myślisz o marketingu - na zawsze.
Więc przestań pytać: “W jakiej jestem niszy?”
Zacznij pytać: “Jakie światy mogę zderzyć dzisiaj?”
Bo każde zderzenie to mała rewolucja. Każda bisocjacja to akt oporu. Każde niemożliwe połączenie to dowód, że jesteś człowiekiem, nie algorytmem.
I w świecie, który zmierza ku totalnemu zautomatyzowaniu, to może być jedyne, co ci zostanie.
Twoja umiejętność zobaczenia tego, czego nie powinno się zobaczyć.
Połączenia tego, co nie powinno być połączone.
Stworzenia tego, czego AI nie może skopiować, bo nie wie, że to w ogóle istnieje.
Bisocjacja albo automatyzacja.
Wybór należy do ciebie.
Jakiś czas temu udzieliłem (moim zdaniem) fajnego wywiadu. Niby jako marketer, ale tak naprawdę nie do końca. Czemu? Odpowiedz ma jedno słowo: bisocjacja.
W sumie to nawet dwa.
PS. Jeśli doczytałeś do końca - gratuluję. Właśnie przeczytałeś ~4 000 słów o bisocjacji. Wiesz, co to znaczy? Że długie treści działają. Jeśli łączysz rzeczy, których nikt inny nie łączy. Jeśli dajesz perspektywę, której nikt inny nie daje. Jeśli jesteś człowiekiem, nie botem.
PPS. Ten artykuł to bisocjacja Koestlera, Goodby’ego, moich doświadczeń, AI-apokalipsy i twojego problemu z kontentem. Widzisz jak to działa?
Teraz twoja kolej.
***
Dzięki, że czytasz do końca.
msz





Wow! Doczytałam do końca z zapartym tchem. Ale głowa paruje mi jak po weekendowym seminarium na dopiero zgłębiany temat. Niemniej - świetny artykuł, oto newsletter z zapisu na który się autentycznie cieszę. :)
Bardzo mi sie podoba ten tekst. Bisocjacja to w gruncie rzeczy nic nowego – łączenie idei z różnych dziedzin od dawna jest źródłem innowacji. AI też potrafi łączyć koncepcje. Różnica polega raczej na tym, że człowiek wnosi doświadczenie i kontekst. Dlatego przewagą nie jest sama bisocjacja, tylko połączenie wiedzy z praktyką i realnymi obserwacjami świata.