13 Comments
User's avatar
Aleksandra Wejdelek-Bziuk's avatar

Dawno nie przeczytałam tylu słów ciagiem. Dobry tekst, dziekuje za niego. Tyle razy próbowałam juz zrobic miejsce na skale w swoim biznesie i za kazdym razem wracalam do tego samego: że to sie nie uda, za duzo tracę tu i teraz, ze nke dzwigne. Mozesz czas na kolejny raz. Bo o ile zarzadzanie zmęczeniem opanowałam jednak chyba teoche lepiej i nie czytam w weekend maili to prawda jest taka, ze na mysl o robieniu w kolko dalej tego samego: wiem, ze nie dam rady.

Mateusz Szufel's avatar

@Aleksandra Wejdelek-Bziuk, dziękuję. A co do Twojego zawodu to jest bliski memu sercu, bo podglądałem go od małego. ;) Gdybyś potrzebowała pomocy to wiesz, gdzie mnie znaleźć. Tak czy siak - dasz radę. To jest tylko i wyłącznie kwestia wytrwałości - pracy od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu.

natalia siemaszko's avatar

Czuję jak galaretka, która niedość, że ma nóżki, to jeszcze ziemia się jej spod nich osuwa… bo każde zdanie tego tekstu jest o mnie, opisujesz to, gdzie byłam, gdzie jestem i dokąd zmierzam. Trochę się cieszę, że ktoś mnie w końcu rozumie, trochę się cykam, bo to aż dziwne, jakbyś miał wgląd do mojego kalendarza oraz umysłu. Bałam się, że będę w kategorii „na waleta pod prąd”, ale okazało się, że w niej właśnie jestem 😀. Model godzinowy został, jak to się ładnie mówi, pizdnięty, w momencie w którym wyskillowałam się totalnie. Miało się już nie dać lepiej, a się dało. Cóż, wszyscy wokół byli zachwyceni, tylko nie ja. Poziom ultra ekspert, styl i jakość wykonania, własne i sensowne rozkminy, intuicyjne wyprzedanie trendów o 3-4 lata, realizacje z charakterem, unikatowe podejście do tematu i do klienta. Niesłabnąca zajawa, nawet po kilku wypaleniach, które mam za sobą.

Nigdy nie ustawiłam reklamy, wszystkie moje klientki trafiały „z pantofla”.

Decyzyjny framework zdałam na 95%.

Po kilku miesiącach czajenia się, planowania, nagrywania oraz załamaniu nerwowym w trakcie wakacji, mój pierwszy kurs online jest gotowy, wisi na platformie. Czeka na resztę. Nie jest w sprzedaży. Codziennie odkrywam kolejne fragmenty tej góry lodowej - wygląda na to, że ostatnim elementem jest sbjehehswpwpbshsuwiueiw landing page. Chociaż już mam takie gadzie obawy, że jak pokonam tego potwora, to wyskoczy kolejny, o którym pierwotnie nie miała pojęcia, a bez którego kurs online np. nie będzie online xd. Forum mi bardzo pomaga w orientowaniu i odnajdywaniu się w tym wszystkim. Dziękuję z całego serca za ten wpis, za forum, za dzielenie się, za wszystko. 🙏🏼 jesteś super! 🌞

Mateusz Szufel's avatar

@natalia siemaszko, landing page to nie ostatni boss - to raczej pierwszy boss. Za nim czeka cała reszta: onboarding, retencja, support, iteracje kursu. Ale to dobrze. Bo gdybyśmy wiedzieli wszystko na starcie, nigdy byśmy nie zaczęli.

"Na waleta pod prąd" wymaga konkretnego typu szaleństwa. Skoro jesteś ultra ekspertką z czujesz trendy, to masz dokładnie to, czego potrzeba. Kurs wisi na platformie - to już więcej niż 95% z nas kiedykolwiek zrobi.

Landing możesz napisać w weekend. Serio, jak byłaś na ostatnim masterclassie z Maciejem Wiśniewskim to wiesz o tym. Nie musi być perfekcyjny - musi być. Potem go poprawisz na podstawie prawdziwych danych, nie domysłów. Powodzenia :)

Alicja's avatar

Świetny artykuł, dzięki! :)

Mateusz Szufel's avatar

Świetnie, że chciało Ci się to napisać. :) Pomagasz mi dotrzeć do innych. Dziękuję!

Mike Guzowski's avatar

Do listy argumentów pod zdaniem: “Teoretyczne maksimum: 500 PLN/h × 40h/tydzień × 48 tygodni = 960 000 PLN rocznie” dodałbym jeszcze:

to często bardziej niż trudne mieć pełny kalendarz wypchany godzina w godzinę - albo szybko pojawi się konkurencja która podbierze klientów, albo zwyczajnie nie będzie aż takiego zapotrzebowania

Btw - jesteś kolejną osobą z ADHD, która ma problemy metaboliczne. Nie zdziwię się jak okaże się, że ADHD wynika w wielu przypadkach z metabolizmu a nie “no mam taki mózg i już”.

Anyway - naprawdę fajny tekst. Zazdro - ale takie dobre, motywujące. Nadziergałem ostatnio podobny tekst, ale nie tak dobry jak Twój.

Gratulacje!

Paula Czaplarska's avatar

Jestem adwokatem o specjalizacji karnej i druga noga siedzę w legal techu. Bardzo dziękuję za ten wpis. Cudowny, dużo z tego wyciągnęłam dla siebie i utożsamiam się z nim w 1000%!

Mateusz Szufel's avatar

hej @Paula Czaplarska - nie ma za co. Trzymaj się ciepło, powodzenia 🤞

Maciej's avatar

uważam, że.... dobrze się czyta i słusznie pyta. To znaczy czuć ten nerw autentyczności oraz bólu zdobywania kompetencji na froncie doświadczenia. To pozwala się utożsamić czytelnikowi – ogromna siła tekstu.

W międzyczasie i poza tym (bycia gwiazdą sprzedaży w CitiBanku czy gdzieś tam w Irlandii), z obecnego miejsca uderza mnie jedno – da się mniej boleśnie... Jak to mawiają: mądry Polak po szkodzie – każdy z nas ma swoją opowieść. Gratuluję Ci Twojej.

Do konkluzji: po prostu długotrwałe i bolesne dojrzewanie AUN (autonomicznego układu nerwowego). I mów mi więcej o ADHD... dziki uśmiech szaleńca zamkniętego w głowie. Kolejne gratulacje za wyjście z tej pętli do działania w realu. Niektórzy z nas nigdy z niej nie wychodzą.

I klucz: relacja wartość – bezpieczeństwo (moje – twoje i klienta, którego obsługuję, czy oferuję mu serwis). Proste słowo; dopasawoanie a tak wiele niesie.

Lubię moją profesję, i nie tylko dlatego, że mam wrażenie, iż na jej zasadach opiera się istnienie ludzkie i tzw. szczęście i spełnienie. Najbardziej dlatego, że jeszcze nie istnieje w oficjalnym słowniku. Po prostu jej nie ma – są tylko osoby, które bardziej lub mniej świadomie ją uprawiają.

Jednak do rzeczy: potrzeba znaleźć odpowiedź na elementarne pytania w dwóch płaszczyznach i to połączyć w dialogu. Jedna to ciało, druga to umysł. I dialog między nimi daje – zawsze (moje zawsze to 99%) – właściwą odpowiedź. Przykłady pytań dla umysłu: ile dla mnie to dużo, dlaczego tyle? Ile chcę, ile potrzebuję? Umysł potrzebuje granic. Ciało je ma, zna i stawia.

To trochę refleksji z mojej profesji. Gdyby przedsiębiorcy popatrzyli na siebie z tej perspektywy oraz zainwestowali we własny software (koregulacja autonomiczna, patterny ciała), to świat – nie tylko ich osobisty – byłby znacząco lepszym i jaśniejszym miejscem.

To, co piszesz na końcu – warunki brzegowe – jest świetne z perspektywy umysłu. Co jednak, jeśli da się lepiej, bo... ciało niemal zawsze wie – szybciej i lepiej?

ELT Pulse's avatar

Znam to uczucie, kiedy masz ochotę wywalić kalendarz za okno... :-) Dobrze napisane. Ja dzisiaj także o tym piszę, ale w kontekście wyceny pracy lektora. Jeśli angielski Tobie nie straszny, zajrzyj.

Stan's avatar

Cześć, ciekawe, ale dlugie straszelnie :)

Ps. "Wypracowałeś powtarzalną metodologię" miałeś zapewne na myśli metodyke :)

Anka's avatar

Cholera nie potrafię napisać komentarza! Mam tyle myśli w głowie, tyle wątków… Na dziś musi wystarczyć “dziękuję”. Dziękuję. Twój tekst mnie poklepał po ramieniu, dał mi poczucie, że to miejsce w którym jestem nie jest o “niedawaniurady”. Niech moje zalogowanie się na jakiejś stronie, żeby napisać ten komentarz będzie wyrazem uznania ;)